Dziś jest wtorek, 24 listopad 2020. Imieniny: Emmy, Flory

OBRAZ JEZUSA MIŁOSIERNEGO

2020-02-17
OBRAZ JEZUSA MIŁOSIERNEGO
"Najwięcej Mi się podobasz,
kiedy rozważasz
Moją bolesną mękę;
łącz swoje małe cierpienia
z Moją bolesną męką,
aby miały wartość
nieskończoną
przed Moim majestatem"

Pan Jezus (Dz. 1512)




„Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz,
z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).



Gdyby współsiostry i przełożone Faustyny wiedziały, że jej wizja zmieni oblicze całego Kościoła, z pewnością oszczędziłyby jej docinków i innych upokorzeń. Bóg jakoś lubi wybierać na swoich „pomocników” osoby niewiele po ludzku znaczące, niepozorne i proste (Faustyna pracowała w Płocku w kuchni i piekarni). Być może po to, by podkreślić swą autonomiczną siłę, potęgę i wszechmoc. Nie ułatwił Faustynie zadania, ale cel – jak Pan obiecał – został osiągnięty.

W „Dzienniczku” pod datą 22 lutego 1931 roku czytamy:

Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką.

Po chwili powiedział mi Jezus:

„Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały”.

Jezus upomina się o obraz

"Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem,
był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy,
ta niedziela ma być Świętem Miłosierdzia"
(Dz. 47).

W kolejnych rozmowach z Faustyną Jezus wielokrotnie ponawiał później polecenie z 22 lutego. Promienie wypływające z Jego serca sekretarka widziała w listopadzie 1932 roku w Walendowie, gdzie odbywała rekolekcje. O obraz upomniał się w Wielki Post 1933 roku i wracał do tematu w następnych latach, czego zapis jest w całym „Dzienniczku”. W wyniku niezrozumienia i narastających przeciwności, w czasie spowiedzi przed ślubami wieczystymi, Faustyna poprosiła ks. Józefa Andrasza SJ, aby zwolnił ją z obowiązku wypełnienia trudnej „misji”. Mądry spowiednik jednak odmówił, przekonując ją do uważnego słuchania wewnętrznego głosu. Zwrot nastąpił wraz z wyjazdem siostry Faustyny do klasztoru w Wilnie, gdzie spotkała idealnego kierownika duchowego, bł. ks. Michała Sopoćkę. I to w Wilnie obraz został namalowany – ściśle według wskazówek doglądającej prac s. Faustyny.

Pierwszy obraz zostaje w Wilnie

"Podaję ludziom naczynie, z którym
mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia.
Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie"
(Dz. 327).

Warto dodać, że z początku wzięła ona dosłownie słowa „wymaluj pędzlem” i podjęła próbę stworzenia obrazu samodzielnie. Bóg nie dał jej koniecznego ku temu talentu plastycznego, podobnie jak s. Bożenie z tego samego zgromadzenia, poproszonej przez Faustynę o pomoc. Obraz „Jezu ufam Tobie” namalował mało znany artysta, absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, Eugeniusz Kazimirowski. Zdecydował przypadek (może nieprzypadkowy). Malarz mieszkał w tej samej kamienicy, przy ul. Rossa 2, co ks. Sopoćko – tylko piętro wyżej. Prace trwały od 2 stycznia do lipca 1934 roku. Podpis „Jezu ufam Tobie” dodano na specjalnej tabliczce, na ramie pod płótnem. Obraz został po raz pierwszy wystawiony publicznie w 1935 roku w Wilnie. Już 3 lata później, 5 października 1938 roku, s. Faustyna umiera w Krakowie – Łagiewnikach. Z powodu negatywnej oceny objawień świętej i braku akceptacji ze strony władz kościelnych dla szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia, aż do czasu pontyfikatu św. Jana Pawła II, obraz Kazimirowskiego pozostaje w Wilnie – do teraz.


"Wspomnienia" ks. Sopoćki:

"Wiedziony bardziej ciekawością jaki to będzie obraz, niż wiarą w prawdziwość tych widzeń, poprosiłem artystę malarza prof. Eugeniusza Kazimirowskiego o namalowanie tego obrazu".